Banksy: I’m Batman

Hi hi, ale się działo. Gdy PRlog podał informację, że we czwartek aresztowany został Banksy – bóg grafficiarzy, anarchistyczny guru i naprawdę wybitny artysta – wiadomość poszła po sieci z prędkością błyskawicy. Równie szybko zniknęła, przynajmniej z PRlogu (ten link – już niedostępny; zdaje się, że wiadomość powtórzył też NaTemat – link też już niedostępny). Ale w międzyczasie informację zdążyli podać choćby (domniemani) Anonymousi (@Anon_Central) – i jak do tej pory nie zdementowali

Równocześnie w piątek od rana chodziła w mediach wiadomość, że jedna z prac brytyjskiego grafficiarza została wycięta razem z tynkiem jednego z londyńskich murów i trafiła na aukcję w Miami.

Domniemany aresztowany Banksy miałby się nazywać Paul William Horner, mieć 39 lat i pochodzić z Bristolu – to kolejne rzekome nazwisko artysty dopisuje się niniejszym do katalogu nazwisk: Robert Banks, Robin Gunningham i Robin Banksy, które dotąd krążyły w medialnym obiegu. Ale prawie natychmiast pojawiły się w sieci dementi (np. tu czy tu) – a też informacji o aresztowaniu nie powtórzyły żadne większe media (choć o sprzedaży graffiti trąbiły od rana).

No i – jak mawiają policjanci – na chwilę obecną wygląda na to, że informacja okazuje się epicką ściemą (@BuzzFeedNews). I jest kolejnym kamyczkiem do niezwykłej legendy Banksy’ego.

Ciekawe, czy ta historia jakoś się rozwinie. Ciekawe, że news podany przez PRlog (i zdjęty przez PRlog) podkreślał intensywnie, iż (domniemanemu…) Banksy’emu postawiono zarzuty o wandalizm. Zamieszczono w niej nawet komentarz ubolewający, że to hańba, iż jego dzieła uważane są przez policję za akty wandalizmu.

Teoretyk spisku zapyta natychmiast: czy ktoś próbuje podbić w ten sposób cenę pracy wystawionej na aukcję w Miami? Jeden z teoretyków spisku (w komentarzach tutaj) zapytał nawet, dlaczego @Anon_Central próbowało uwiarygodnić tę informację…

A tymczasem – Banksy pozostaje Banksym. Zamaskowanym mścicielem, artystycznym Batmanem, który działa tam, gdzie nie działają nawet media, nazywa po imieniu to, co ginie w politycznych bądź poprawnościowych niedopowiedzeniach. Wandalem, którego akty wandalizmu świętują mieszkańcy zwandalizowanych dzielnic (a zwłaszcza posiadacze zwandalizowanych ścian – za ile to ma pójść na aukcji w Miami kawałek tynku z Londynu…?). Wyjętym spod prawa, którego uwielbia lud. Banksy – zamaskowany mściciel – wpisuje się, bardzo z resztą, jak sądzę, świadomie, w topos Zorro, Robin Hooda i Batmana. Dopóki pozostanie zamaskowany, jego legenda będzie żyła. A jeśli od czasu do czasu pojawią się niesprawdzone plotki o twarzy pod maską – tym lepiej dla legendy.

Co nie zmienia faktu, że dyskusja o tym, gdzie się kończy wandalizm, a zaczyna sztuka, pozostaje aktualna (przy czym nie jest to uwaga adresowana do żadnego z naszych lokalnych sprejowców). Nie zmienia to też faktu, że prace – dzieła! – Banksy’ego są niesamowite. Niektóre z nich nie potrzebują żadnej maski, żadnej legendy, żeby działać.

banksy.co.uk

banksy.co.uk

banksy.co.uk

banksy.co.uk

banksy.co.uk

banksy.co.uk

banksy.co.uk

2 komentarze do “Banksy: I’m Batman

  1. ~ViktorOhm

    Zadziwiające jest,że rozmawiacie o nim.o tym za ile sprzedawane są Jego prace,zamiast uzmysłowić sobie jego przekaz.
    ..”Graffiti nie jest najniższą formą sztuki.Chociaż wymaga skradania się w nocy i okłamywania mamy.Jest tak naprawdę najbardziej uczciwą formą sztuki,do tego ogólnodostępną.Nie ma w niej hipokryzji ani nadęcia,jest wystawiana na najlepszych ścianach w mieście,nikogo nie zrazi cena biletu…Ludzie,którzy rządzą naszymi miastami,nie rozumieją graffiti,bo uważają,że nic nie ma prawa istnieć,jeśli nie przynosi zysku. Jednak jeśli jedyne,co cenisz,to pieniądze,wtedy twoja opinia jest gówno warta.Powiadają,że graffiti straszy ludzi iże jest symbolem upadku społeczeństwa,ale graffiti jest niebezpieczne dla trzech typów umysłów: polityków,speców od reklamy i writerów. Tymi,którzy naprawdę oszpecają nasze ulice,są firmy bazgrolące swoje gigantyczne slogany na budynkach i autobusach,starając się wywołać w nas uczucie,że jesteśmy kompletnie do niczego,dopóki nie kupimy tego,co nam oferują.Uważają,że mają prawo krzyczeć na w twarz z każdego dostępnego kawałka przestrzeni,ale my nie mamy prawa im odpowiedzieć.No cóż,to oni rozpoczęli tę wojnę,a ściana to tylko narzędzie walki,możliwość wyboru,szansa,by im odpowiedzieć
    Niektórzy zostają gliniarzami,bo chcą sprawić,by świat stał się lepszym miejscem.Niektórzy zostają wandalami,bo chcą,by świat stał się lepiej wyglądającym miejscem.”
    Cytat z książki „Wojna na ściany”-sądzę,że wystarczający komentarz nawet dla ludzi Onetu,którzy robią wodę z mózgu.

Możliwość komentowania została wyłączona.